BOXER & ROTOR
TADEUSZ PAWLAK    i    RYSZARD GLEN
Specjaliści BMW R75, Zündapp KS 600 i 750

JAZDA Z WÓZKIEM BOCZNYM CZ. II

Tadeusz Pawlak

Jeżdżę R75 i KS 750

W jednym z wcześniejszych artykułów zamieściłem kilka uwag dotyczących techniki jazdy motocyklem z wózkiem bocznym z uwzględnieniem specyficznych właściwości BM R75 i Zündappa KS 750. Obecnie chcę rozszerzyć poruszaną tam tematykę o opisanie kilku zjawisk związanych z jazdą, a charakterystycznych dla obu modeli motocykli. Mam głęboką nadzieję, że uwagi tutaj zamieszczone będą przydatne także wszystkim motocyklistom jeżdżącym w zaprzęgu z wózkiem bocznym.

Według oficjalnych, fabrycznych danych zdolność do pokonywania wzniesień wynosi w przypadku BMW R75:

-krótki podjazd      40% czyli 22o

-długi podjazd       35% czyli 19o

w przypadku Zündappa KS 750:

-krótki podjazd     45% czyli 24,2o

-długi podjazd      39% czyli 21,5o

 

Oczywiście w praktyce owa zdolność pokonywania wzniesienia zależna jest bardzo od umiejętności prowadzącego, od rodzaju podłoża, od jakości ogumienia i wreszcie od stanu technicznego pojazdu.

O ile dobrze odrestaurowane motocykle obu modeli porównywalnie jednakowo dobrze radzą sobie z pokonywaniem nawet bardzo stromych wzniesień, o tyle w przypadku już znacznego wyeksploatowania układu napędowego w przypadku R75 bardzo szybko wystąpi zjawisko „ślizgającego się sprzęgła” Jednotarczowe, z sześcioma sprężynami sprzęgło BMW nie wytrzymuje tak wielkiego obciążenia. W przeciwieństwie do sprzęgła  KS 750 posiadającego 2 tarcze i 15 sprężyn dociskowych. Z praktyki wiem, że w przypadku konieczności wyciągnięcia pod stromą górę unieruchomionego z jakiś powodów motocykla należy zaprząc do pracy Zündappa KS 750, gdyż R75 nie da sobie rady. Nawet będące w idealnym stanie sprzęgło w BMW zacznie się „ślizgać”.

Umiejętność wjeżdżania motocyklem z wózkiem bocznym pod stromą górę wbrew pozorom nie jest czynnością ani łatwą ani bezpieczną. Z kręgu moich znajomych dwie osoby w takich okolicznościach poniosły śmierć, wiele doznało złamań a jeszcze więcej wyszło z tych zdarzeń, dzięki ogromnemu szczęściu, bez szwanku.

Podczas jazdy pod stromą górę kierowca obowiązkowo musi unieść swoje „szanowne cztery litery” i pochylić się w kierunku przedniego koła. Im bardziej strome wzniesienie tym pochylenie musi być głębsze. W takiej pozycji należy pozostać aż do momentu, gdy nie tylko przednie koło przekroczy najwyższy punkt wzniesienia ale gdy znajdzie się tam tylne koło. Wcześniejsze klapnięcie na siedzenie może spowodować uniesienie się przedniego koła i przewrócenie się motocykla „na plecy”.

Następną zasadą godną przestrzegania jest korzystanie z pomocy innych osób, oczywiście jeżeli znajdują się w pobliżu a są to najczęściej inni kierowcy, w sytuacji gdy mimo naszego wysiłku nie osiągnęliśmy szczytu. Kurczowo zaciskając hamulce stoimy mając za plecami bardzo stromy zjazd. Oczywiście możemy próbować zjeżdżać tyłem ale jest to czynność trudna i bardzo stresująca. Lepiej jest gdy inni asekurują nas i pomogą obrócić motocykl przodem do zjazdu. Pamiętać przy tym należy, że czynność tę wykonujemy tak aby wózek był na stoku zawsze niżej od motocykla. W przeciwnym wypadku możemy doprowadzić do bocznego „koziołkowania” pojazdu.

Jeżeli w pobliżu znajdują się inne osoby, nie zsiadajmy z motocykla i nie próbujmy samemu obrócić go na stoku. Na stromym stoku tylko oba dobrze działające hamulce powodują, że motocykl nie zsuwa się. Stojąc z boku motocykla nie mamy żadnej szansy zatrzymania go. Raz ruszona ponad 500 kilogramowa masa będzie nabierała szybkości i zatrzyma się dopiero na samym dole. I obojętne jest czy drogę tę pokona na kołach, czy też będzie obracała się w najbardziej fantastyczny sposób. Pozostańmy więc na motocyklu i pozwólmy innym pomóc nam w wykonaniu trudnego manewru zawrócenia. 

Oddzielnie należy omówić podczas stromych podjazdów zachowanie pasażerów. Umówmy się od razu, że siedzący za kierowcą nie ma prawa pozostać na motocyklu. Bezwzględnie musi opuścić siodło pasażera i wzniesienie pokonać pieszo. Pasażer siedzący w koszu musi wystawić prawą nogę na zewnątrz i stopę oprzeć o trójkątny pałąk ochronny. Lewa noga w pozycji „klęcząc” powinna być oparta o siedzisko. Dłonie należy zacisnąć na uchwycie kosza. Korpus musi być wychylony do przodu. Właściwe pozycje ilustrują poniżej umieszczone zdjęcia.

Pozycja pasażera tuż przed rozpoczęciem ostrego, pokrytego błotem podjazdu

                                                     Pozycja pasażera podczas stromego podjazdu

Pasażer kosza musi być w każdej chwili przygotowany na olbrzymie przeciążenie usiłujące rzucić nim do tyłu. Prawidłowa pozycja umożliwia zachowanie równowagi przez cały motocykl. Nie przygotowany pasażer przy gwałtownym szarpnięciu pod górę zachowa się jak nie umocowany worek kartofli, który umieszczony z przodu kosza nagle przesunie się do tyłu łamiąc wszelkie wcześniej przewidywalne zachowania.

Jazda w trudnym terenie z nogą wystawioną na zewnątrz znakomicie zwiększa szansę błyskawicznego opuszczenia kosza gdy ze względów bezpieczeństwa staje się to niezbędne. Jest to bardzo ważne. Oba wspomniane wcześniej przypadki śmierci dotyczyły nie kierowców a pasażerów kosza. Motocykl przewracający się „na plecy” powodował, że ludzie siedzący w koszu byli niejako w nim uwięzieni. Głowa, nawet wyposażona w bardzo dobry hełm nie była chroniona przed uderzeniem „od tyłu” skutkującym złamaniem podstawy czaszki.

 

 

 

 

ZDJĘCIA

 

VIDEO

WIĘCEJ FILMÓW