BOXER & ROTOR
TADEUSZ PAWLAK    i    RYSZARD GLEN
Specjaliści BMW R75, Zündapp KS 600 i 750

WYPADEK. JAKA PRZYCZYNA

Tadeusz Pawlak

W  miejscowości Aachen (w Polsce znanej jako Akwizgran) miał miejsce wypadek, z udziałem motocykla Zündapp KS 750.   

Foto: Polizei Aachen

Celem opisu tego incydentu nie jest epatowanie sensacją lub wywołanie dreszczu emocji. Poświęcam temu faktowi czas i miejsce, aby ostrzec aktywnych użytkowników motocykli BMW R75 i Zündapp KS 750, o możliwości zdarzenia się wypadku, z powodu absolutnie nie branego pod uwagę technicznego defektu.

Przedstawiam krótki opis zdarzeń widzianych oczami kierowcy: „Jechałem z szybkością około 50 km/h, gdy nagle bardzo gwałtownie rzuciło mnie na prawą stronę. Motocykl przednim kołem uderzył o krawężnik, wyrzucając mnie w powietrze. Następną zapamiętaną sytuacją byli pochylający się nade mną ratownicy. Leżałem w gęsto rosnących krzewach, które w poważnym stopniu zamortyzowały upadek, znacząco łagodząc jego skutki. Mniej szczęścia miał mój pasażer. Motocykl, po uderzeniu w krawężnik, przekoziołkował, a przyjaciel pozostał w koszu. Jego klatka piersiowa uderzyła w uchwyt MG, łamiąc żebra. Obaj znaleźliśmy się w szpitalu. Ja, poza kilkoma stłuczeniami, nie odniosłem większych obrażeń, natomiast przyjaciel przez kilka dni znajdował się w śpiączce”.

Cóż takiego się stało? Normalnie rzecz ujmując, nie zdarza się, aby motocykl sam z siebie gwałtownie wykonał skręt w lewo lub w prawo. Jakieś wyjaśnienie nasuwa się po analizie wcześniej pokazanego zdjęcia. Widzimy nienormalne usytuowanie koła kosza w stosunku do błotnika. To nie błotnik przesunął się do przodu. To zwolnica, z umieszczonym na niej kołem, przekręciła się zgodnie z ruchem wskazówek zegara, blokując koło i tym samym unosząc gwałtownie wózek. Samo gwałtowne zahamowanie koła prawdopodobnie nie wywołałoby takich skutków. Widziałem już przypadki całkowitego zablokowania koła przy zatarciu łożysk zwolnicy (brak oleju) i zawsze kierowcy udawało się utrzymać w miarę prosty kierunek jazdy.

W tym wypadku zbiegło się unoszenie wózka, gdy obracająca się zwolnica zachowała się jak katapulta a przednie koło uderzyło  o krawężnik. Zadziałały siły, które wywołały obrót motocykla do góry kołami.

Wiemy, jak prawdopodobnie przebiegał wypadek. Należy jednak poszukać praprzyczyny. Możliwe, że nie wszystko da się wyjaśnić. Oględziny powypadkowe sugerują, że wszystko zaczęło się od poluzowania  i systematycznego odkręcania się dwóch śrub M10, mocujących zwolnicę do ramy wózka bocznego. Musiało dojść do całkowitego wykręcenia śrub i wysunięcia się flanszy zwolnicy z ramy. Wysunęła się ona na tyle, że zderzaki ograniczające jej obrót znalazły się poza zasięgiem osłoniętego tuleją gumową trzpienia zderzakowego, przyspawanego do ramy wózka. Dzięki temu cała zwolnica mogła obrócić się wokół osi stanowionej przez czop osadczy w ramie. Tezę w znacznym stopniu  potwierdza brak owych śrub w ramie na miejscu wypadku.

Foto: własne TP

Wątpliwości natomiast budzi fakt, że luzujące się śruby musiały powodować systematycznie postępujące wysuwanie zwolnicy z ramy. Skutkiem tego powinno być rozłączenie wałka napędowego od kieliszka sprzęgającego w przekładni głównej  i brak napędu na oba koła. Motocykl w sposób naturalny powinien wytracić szybkość. Chyba że… Czop zwolnicy był tak ciasno osadzony w ramie wózka, że luzujące się śruby nie były wystarczającym powodem do jego powolnego wysunięcia z ramy. Wystarczył jakiś impuls aby nietrzymana śrubami zwolnica gwałtownie wypadła ze znanym skutkiem. Oznaczałoby to, że podczas składania popełniono jakiś błąd. Zwykle czop zwolnicy suwliwie umieszcza się w otworze ramy. Powolne wysuwanie powinien wyczuć nawet mało doświadczony kierowca.

Przyznam, że po raz pierwszy zetknąłem się z takim zjawiskiem. Okazuje się, że dla innych, co prawda spowodowane innymi przyczynami, nie było ono czymś nieznanym.

Po umieszczeniu na forum strony www.wehrmahtsgespann.de informacji o wypadku, pojawiło się kilka wypowiedzi opisujących podobne zjawiska, ale bez tak tragicznych skutków.  

Jeden z forumowiczów przesłał wraz opisem kilka zdjęć, ilustrujących jego przygodę z obróconą zwolnicą.

                  Foto: Forum strony www.wehrmachtsgespann.de

Zdarzenie miało miejsce przy szybkości pieszego. Motocykl ściągnął w prawo. Po zatrzymaniu kierowca stwierdził, że koło, w stosunku do błotnika, znalazło się w nienormalnej pozycji. Szukając przyczyn takiego stanu rzeczy spostrzegł, że zwolnica obróciła się w znacznym stopniu. Bliższy ogląd pozwolił stwierdzić, że odpadł spawany do ramy wózka trzpień oporowy.

 Foto: Forum strony www.wehrmachtsgespann.de

Można stwierdzić, że trzpień oporowy ledwo trzymał się ramy. Tylko jasne pasma widoczne na poniższym zdjęciu są punktami trwałego połączenia z ramą. Reszta to znacznie skorodowane punkty, które uległy wcześniejszemu oderwaniu.

                                   Foto: Forum strony www.wehrmachtsgespann.de

Kierowca miał dużo szczęścia, że zdarzenie miało miejsce przy minimalnej szybkości i był w stanie utrzymać prosty tor jazdy. Jak się jednak okazało, nie było to jedyne uszkodzenie. Ponieważ zwolnica, mimo uniesienia wózka, w dalszym ciągu pozostawała opuszczona, sprawdzono położenie tulei łączącej ramę wózka z przekładnią główną. Położenie owalnych regulacyjnych otworów sugerowało brak zmian w naprężeniu rury skrętnej. Zdjęto zwolnicę i wyciągnięto rurę .

           Foto: Forum strony www.wehrmachtsgespann.de

Foto: Forum strony www.wehrmachtsgespann.de

Rura skrętna uległa trwałemu odkształceniu. Właściciel przy pomocy pilnika przeprowadził proste badanie powierzchniowej twardości. Okazała się ona całkowicie miękka, co upoważniało do wyciągnięcia wniosku, że brak zdolności rury do powrotu do pierwotnej postaci, po jej mocnym naprężeniu, przyczynił się do urwania trzpienia oporowego.

Według mnie sprawa nie jest tak jednoznaczna. Może było tak: Słabo trzymający się trzpień urwał się, przez co rura uległa odkształceniu przekraczającym jej odporność na skręcanie.

Uważam, że w tym wypadku oba czynniki mogły mieć decydujące znaczenie. Trzpień oporowy nie wytrzymał uderzenia, a niewłaściwa, źle dorobiona rura skrętna uległa trwałemu odkształceniu.

Właściciel kupił nową, z pewnego źródła, rurę skrętną. Zamontował ją i dokonał kilku delikatnych przejażdżek bez założenia trzpienia zderzakowego. Rura zawsze powracała do stanu wyjściowego. Przyspawał trzpień oporowy i jest pewien, że teraz może bezpiecznie jeździć. Tym niemniej, jak sam twierdzi, od czasu do czasu sprawdza stan spoin przy trzpieniu oporowym.

Jest jeszcze jedna możliwość odłączenia się zwolnicy od ramy. Nastąpi to wtedy, gdy podczas remontu mocowania zwolnicy dorobimy nowe tuleje turbaksowe o mniejszym wymiarze wewnętrznym i do tej średnicy przetoczymy czop. Wszystko jest w porządku, gdy zmniejszenie zewnętrznej średnicy czopu jest niewielkie. Znaczne zmniejszenie średnicy doprowadzi do tego, że seger uniemożliwiający wysunięcie czopa z flanszy nie będzie wystarczająco mocno osadzony i wysunie się z rowka naciętego na czopie. W takiej chwili podczas jazdy koło wraz ze zwolnicą opuści ramę wózka.

Pocieszające jest, że mając wątpliwości co do stanu czopa, zawsze możemy zakupić nowy.

Poniżej umieszczam zdjęcia ilustrujące problem z czopem i segerem.

Na koniec pragnę zauważyć, że choć przez ileś stron straszyłem konsekwencjami błędów technicznych, to moim głównym celem było nie wystraszenie użytkowników interesujących nas motocykli, a jedynie zachęcenie do zgodnego z wymogami technicznymi restaurowania i konserwowania ukochanych pojazdów.

Mam nadzieję i życzę uczestnikom wypadku jak najszybszego powrotu do pełni zdrowia. Jednocześnie, na pocieszenie właścicieli interesujących nas zaprzęgów, informuję że motocykl o wiele lepiej, w porównaniu z ludźmi, zniósł ten wypadek. Poniżej prezentuję najpoważniejsze uszkodzenia.

   Foto: własne TP

   Foto: własne TP

   Foto: własne TP

ZDJĘCIA

 

VIDEO